- Most! Nie, 3 mosty! Świętokrzyski, Poniatowskiego i most kolejowy. …Mosty. Nuda.
- Pociągi! – Wreszcie coś się dzieje ;)

Trzeba szybko robić zdjęcia albo kręcić film, bo pociąg się pojawia i zaraz go nie ma. I nieświadomie czeka się na następny, który na krótką chwilę „zaburzy” nieruchomy obrazek krajobrazu.
Czym „zaburzy”? Ruchem, dźwiękiem i KOLOREM.
Przejeżdżający pociąg jest częścią tego miejsca ale jednocześnie zupełnie autonomiczną oddzielną historią. Wszędzie gdzie się pojawia robi sporo zamieszania. Rządzi się własnymi prawami cykliczności czasowej, prędkości i charakterystyki kolorystycznej.
Pociąg nad Wisłą jest elementem z zewnątrz, ale wiemy jednocześnie, że gdyby nie rzeka i nie most, pociągu by w tym miejscu w ogóle nie było.
Naszym kwantem informacji podlegającym dalszym badaniom stało się zatem zjawisko przejeżdżającego przez most pociągu i jego ingerencji w zastany krajobraz. Ingerencji kolorystycznej i wrażeniowej.



foto: Kinga Krześlak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz